Parafialny Kulig

Kulig, jaki kulig? Przepraszam, czy pojedziemy za samochodem? Z pewnością dla kogoś mieszkającego w górach lub terenach odbiegających od płaskiego, brzmi to jak banał, ale nie dla Poznaniaków. Śnieg to rzadkość w tej części kraju, ale tegoroczna zima uraczyła nas swoim bogactwem. Po intensywnych poszukiwaniach udało znaleźć się gospodarza, który organizuje taką zimową zabawę. Jedno ogłoszenie w trakcie niedzielnego nabożeństwa i lista chętnych była zamknięta. W sobotnie południe wyjechaliśmy grupą 36 osób w kierunku pięknej Puszczy Zielonka ok.20 km od Poznania. Gotowi na wszystko…Ruszyliśmy całymi rodzinami z najmłodszą trzylatkom na czele. Na miejscu czekały już na nas, nie mechaniczne, ale najprawdziwsze konie z saniami i sankami. Ze względu na ilość musieliśmy podzielić się na dwie grupy. Oczywiście wszyscy chcieli jechać w pierwszym rzucie. Jedynie myśl o pieczonych kiełbaskach na ognisku pozwoliła zatrzymać niektórych na dłużej. Regularne bitwy na śnieżki nie oszczędziły nikogo. Były też pieczone marshmallow na osłodę i dużo, dużo śmiechu. Po raz kolejny doświadczyliśmy tego, jak ważne dla budowania społeczności jest bycie i przeżywanie czegoś wspólnie, także poza murami kościoła.
„Panie, Władco nasz, jak wspaniałe jest imię twoje na całej ziemi!Ty, któryś wyniósł majestat swój na niebiosa.” Ps 8, 2

  • 0